Wiek: 4-6 lat | Czas trwania: ok. 5 min | Cel: wyciszająca bajka na dobranoc

Kolejna odsłona serii „Tuptuś Tenrek i Szeptające Korzonki”. Przeczytaj spokojną bajkę na dobranoc o Tuptusiu, pszczółce i złotym pyłku.

Deszcz skończył padać bardzo cicho.

Najpierw z dachu kapnęła ostatnia kropla. Potem z listka na krzaczkach stoczyła się druga. A potem cały ogród odetchnął spokojnie, jak ktoś, kto przykrywa się miękką kołderką.

Tuptuś wysunął nosek z norki.

Pachniało mokrą ziemią, trawą i czymś słodkim. Trawa była ciemnozielona i lśniąca. Na jej końcach siedziały małe kropelki, okrągłe jak szklane koraliki.

— Jak tu pięknie — szepnął Tuptuś.

Postawił jedną łapkę na ścieżce. Była chłodna, ale miła. Potem drugą. Szedł powoli, bardzo powoli, żeby nie przestraszyć śpiących już kamyków i zmęczonych listków.

Nad ogrodem świeciło niskie, wieczorne słońce. Miało kolor miodu. Dotykało płatków, płotka i uszu Tuptusia ciepłym blaskiem.

Przy małej grządce Tuptuś zatrzymał się nagle.

Zobaczył kwiatek.

Był żółty w środku i różowy na brzegach. Jego płatki były miękkie, trochę wilgotne po deszczu. Kołysały się leciutko, jakby kwiatek nucił sobie kołysankę.

Tuptuś pochylił głowę i powąchał.

Zapach był słodki, ciepły i spokojny. Taki, od którego oczy same robią się cięższe.

— Dobry wieczór, kwiatku — powiedział Tuptuś cichutko.

Wtedy usłyszał delikatne bzzzz.

Nie było głośne. Było miękkie, jak mruczenie małego kłębuszka.

Zza płatka wyfrunęła pszczółka. Miała puszysty brzuszek w żółte i brązowe paseczki. Jej skrzydełka drżały szybko, ale ona sama poruszała się spokojnie. Na jej nóżkach świecił złoty pył.

— Dobry wieczór — zabrzęczała pszczółka. — Nazywam się Miodka.

Tuptuś usiadł na suchym listku.

— A ja jestem Tuptuś. Masz na nóżkach złote buciki?

Pszczółka poruszyła nóżkami i cicho się zaśmiała.

— To nie buciki. To pyłek z kwiatka.

— Pyłek? — zapytał Tuptuś.

— Tak — powiedziała Miodka. — Kiedy siadam na kwiatku, delikatny pyłek przyczepia się do moich nóżek. Jest lekki i mięciutki. Potem lecę do innego kwiatka. Tam część pyłku zostaje.

Tuptuś zmarszczył nosek, bo bardzo chciał zrozumieć.

— I co wtedy?

Pszczółka usiadła na brzegu płatka. Kwiat lekko się ugiął, ale nie przestraszył się wcale.

— Wtedy kwiatek może zrobić nasionka — wyjaśniła Miodka. — A z nasionek, kiedy trafią do ziemi, mogą wyrosnąć nowe roślinki. Najpierw małe, zielone. Potem większe. A kiedy przyjdzie ich czas, też mogą mieć kwiaty.

Tuptuś popatrzył na mokrą ziemię pod grządką.

Wyobraził sobie malutkie nasionko, które leży ciepło w ziemi, jak w brązowej kołderce. Potem wypuszcza cienki korzonek. Potem zielony listek. A potem, bardzo powoli, wyrasta z niego nowy kwiatek.

— Czyli pomagasz kwiatkom? — zapytał.

— Tak — odparła pszczółka. — A kwiatki pomagają mnie. Dają mi słodki nektar. Zanoszę go do ula.

— To miła wymiana — powiedział Tuptuś.

— Bardzo miła — zabrzęczała Miodka.

Przez chwilę oboje milczeli.

Wiatr przeszedł przez ogród tak łagodnie, że tylko musnął trawę. Krople na listkach drgnęły i błysnęły. Gdzieś daleko zaszeleścił krzaczek. Potem wszystko znów zrobiło się spokojne.

Miodka poleciała do drugiego kwiatka. Tuptuś patrzył, jak jej małe skrzydełka migoczą w złotym świetle.

Pszczółka wylądowała miękko. Zanurzyła główkę w kwiatku i przez moment było słychać tylko ciche bzzzz, bzzzz. Pyłek osiadł na jej nóżkach jak sypki, żółty puder.

— Czy to cię nie męczy? — spytał Tuptuś.

— Troszkę — przyznała Miodka. — Dlatego robię przerwy. Siadam na płatku. Oddycham. Słucham ogrodu.

Tuptuś też spróbował.

Wciągnął powietrze noskiem. Poczuł zapach deszczu, kwiatów i ciepłej ziemi. Wypuścił powietrze powoli. Jego ramionka opadły. Uszy zrobiły się ciężkie i miękkie.

— Ogród robi się senny — powiedział.

— Tak — szepnęła Miodka. — Kwiatki zamykają płatki. Trawa odpoczywa. A pszczółki wracają do ula.

Nad płotem niebo stawało się różowe, potem fioletowe. Pierwsza gwiazdka mrugnęła cicho, jakby mówiła: już pora na sen.

Miodka otrzepała nóżki i wzbiła się w powietrze.

— Dobranoc, Tuptusiu. Dziękuję, że słuchałeś.

— Dobranoc, Miodko. Dziękuję, że opowiedziałaś mi o pyłku.

Pszczółka odleciała w stronę ula, mała i złota w wieczornym świetle. Jej bzzzz robiło się coraz cichsze. Najpierw było jak mruczenie. Potem jak szept. A potem zniknęło w spokojnym ogrodzie.

Tuptuś wrócił do norki.

W środku czekało suche sianko, miękkie jak puch. Tuptuś ułożył się wygodnie. Podwinął łapki. Nosek schował blisko ciepłego brzuszka.

Myślał jeszcze o pszczółce, o kwiatku i o złotym pyłku, który wędruje po ogrodzie bardzo delikatnie.

Za oknem kropla spadła z listka.

Plim.

Potem druga.

Plim.

Tuptuś zamknął oczy.

W jego śnie kwiaty kołysały się wolno, pszczółka leciała bez pośpiechu, a ziemia trzymała nasionka ciepło i bezpiecznie.

I cały ogród zasnął razem z nim.

Autor konceptu: Redakcja Bajki Taty
Weryfikacja redakcyjna i dźwiękowa: Redakcja Bajki Taty
Treść przygotowana w oparciu o wytyczne psychologii rozwojowej dla grupy wiekowej 4-6 lat.

Share.