Wyciszająca bajka na dobranoc z serii „Pipcia i Sekretna Mapa Kropelek”. Przeczytaj spokojną bajkę na dobranoc, która wycisza dziecko i łagodnie tłumaczy, skąd biorą się chmury. Treść jest idealnie dostosowana do rozwoju dzieci w wieku 4-6 lat. Czas trwania lektury to około 6 minut.

Pipcia szła cichutko po leśnej ścieżce. Pod łapkami miała miękki mech, chłodny i miły, jak zielony kocyk położony na ziemi. Nad nią kołysały się gałęzie sosen. Szszsz… szeptały igły. Daleko pohukiwała sowa, ale tak spokojnie, jakby mówiła lasowi: „Już dobrze… już noc blisko”.

W małych łapkach Pipcia trzymała mapę. Była zrobiona z jasnego listka. Na listku ktoś narysował krętą kreskę, trzy grzybki i duży, stary pień.

Pipcia zatrzymała się przy pierwszym grzybku.

– Jeden… – szepnęła.

Potem przy drugim.

– Dwa…

A przy trzecim uśmiechnęła się miękko.

– Trzy. To znaczy, że pień jest już blisko.

Nie spieszyła się. W lesie wieczorem nie trzeba było się spieszyć. Wszystko robiło się powoli. Nawet wiatr stąpał delikatnie między paprociami.

Ciepła mgiełka przy starym pniu

Po chwili Pipcia zobaczyła pień. Był szeroki, ciemny i bardzo stary. Miał popękaną korę, a w jednej szczelinie spał mały żuczek. Obok pnia leżały mokre kamienie. Były gładkie, jakby ktoś je długo głaskał.

Z kamieni unosiła się mgiełka.

Nie była straszna. Była cienka i ciepła. Płynęła powoli do góry… zakręcała jak jasna wstążka… potem znikała w chłodnym powietrzu.

Pipcia przykucnęła.

– Ojej… leśna kuchnia – powiedziała cicho.

Bo wyglądało to tak, jakby ziemia gotowała wieczorną zupę. Tylko bez garnka. Bez łyżki. Bez hałasu.

Pipcia przysunęła nosek. Poczuła zapach mokrych liści, mchu i ciepłego kamienia. To był zapach po deszczu. Dobry zapach. Taki, przy którym ramiona same robią się luźne.

Na pniu siedział ślimak w brązowym domku. Powoli wysunął rożki.

– Dobry wieczór, Pipciu… – powiedział.

– Dobry wieczór, ślimaku. Czy to pień puszcza dym?

Ślimak poruszył rożkami.

– To nie dym. To para. Kamienie były mokre. Potem ogrzało je jeszcze ostatnie ciepło dnia. Woda zrobiła się taka lekka, że uniosła się do góry…

Pipcia patrzyła szeroko otwartymi oczami.

– Czy woda umie latać?

– Troszkę umie… kiedy jest parą – odparł ślimak. – Jest wtedy w maleńkich drobinkach. Tak maleńkich, że prawie ich nie widać.

Pipcia wyciągnęła łapkę. Mgiełka musnęła jej futerko. Była ciepła, miękka i wilgotna.

– Jak oddech lasu… – szepnęła.

Las odpowiedział cichym szumem.

Miękka poduszka nad drzewami

Pipcia podniosła głowę.

Wysoko nad koronami drzew płynęła chmura. Była puszysta jak wata cukrowa, tylko nie różowa, a srebrno-biała. Poruszała się bardzo wolno. Tak wolno, że można było mrugnąć wiele razy, a ona nadal była blisko tej samej sosny.

Pipcia spojrzała na mgiełkę przy kamieniach… potem na chmurę.

– Czy ta para może polecieć aż tam? – spytała.

Ślimak uśmiechnął się po ślimaczemu, czyli bardzo spokojnie.

– Może. Maleńkie drobinki pary unoszą się coraz wyżej. Tam na górze powietrze jest chłodniejsze. Gdy para spotka chłód, tuli się w malutkie kropelki. Jedna kropelka… druga… trzecia… i bardzo, bardzo wiele innych. Razem robią chmurę.

Pipcia pomyślała o tysiącach kropelek. O takich małych, że nie da się ich złapać. Wyobraziła sobie, że siedzą obok siebie wysoko nad lasem, jak dzieci na miękkiej poduszce.

– Czyli chmura to poduszka z wodnych drobinek?

– Właśnie tak – powiedział ślimak. – Bardzo miękka dla oczu. I bardzo spokojna dla wieczoru.

Pipcia usiadła przy pniu. Oparła plecy o korę. Pień był chłodny, ale bezpieczny. Jak stary dziadek, który ma czas i nigdzie nie odchodzi.

Mgiełka unosiła się dalej… w górę… w górę… coraz lżej. Pipcia oddychała razem z nią. Wdech… ciepły zapach mchu. Wydech… miękki szmer liści. Wdech… cichutkie kapanie wody z paproci. Wydech… noc układająca się między drzewami.

Nad lasem chmura przesunęła się odrobinę. Zrobiła miejsce dla pierwszej gwiazdki. Gwiazdka mrugnęła łagodnie, jak lampka przy łóżku.

– Chmura też idzie spać? – spytała Pipcia sennym głosem.

– Wszystko trochę zasypia – odpowiedział ślimak. – Drzewa wolniej szumią. Ptaki chowają główki pod skrzydła. Kamienie oddają resztkę ciepła. A chmura płynie tam, gdzie wiatr kołysze ją najciszej.

Pipcia zamknęła oczy tylko na chwilkę. Usłyszała, jak mapa z listka leży obok jej łapki i cicho szeleści. Nie musiała już jej trzymać mocno. Mapa doprowadziła ją do miejsca, które było spokojne.

Mgiełka otuliła pień cienkim welonem. Nie dotykała mocno. Tylko muskała. Jak mama poprawiająca kocyk pod brodą.

Pipcia poczuła, że jej łapki robią się ciężkie. Brzuszek spokojnie podnosił się i opadał. W głowie miała chmurę… miękką… białą… złożoną z maleńkich kropelek.

– Dobranoc, paro… – wymruczała.

– Dobranoc, chmuro…

Ślimak schował rożki i westchnął z zadowoleniem.

A las oddychał powoli… coraz ciszej… coraz miękcej… aż cała Leśna Kuchnia zasnęła pod srebrnym światłem gwiazd.

Autor konceptu: Redakcja Bajki Taty
Weryfikacja redakcyjna i dźwiękowa: Redakcja Bajki Taty
Treść przygotowana w oparciu o wytyczne psychologii rozwojowej dla grupy wiekowej 4-6 lat.

Share.